Site icon ANARUK

Rocznica: rzucić wszystko by… blogować?

SOCIAL MEDIA

Rok temu napisałem pierwszy wpis. Zupełnie nie myślałem wtedy, że przyjdzie taki moment, że po roku czasu będziesz siedzieć i czytać moje roczne przemyślenia. Zrobienie podsumowania na świeżo pozwala zestawić to, co wiem teraz z tym, co myślałem wtedy. A to drugie szybko umyka i nie pozwala nam zauważać postępu, bo łatwo ulec iluzji, że „cały czas jest tak samo”.

Być może zdarzyło Ci się pomyśleć o założeniu swojego bloga albo już nawet takiego masz. Różne są powody, by go mieć, jak i różne są ścieżki, którymi człowiek dochodzi do przełomowej myśli „No dobra, założę go!”. Rok temu, będąc jeszcze na studium doktoranckim na Politechnice Gdańskiej, pomyślałem, że założę, nie wyjdzie i będę mieć czyste sumienie, że spróbowałem.

TYSIĄCE FANÓW

Założeniu bloga u wielu osób towarzyszy potężna obawa „Ojej, ja coś napiszę, a potem przeczytają to tysiące ludzi! Nie chcę!”. Tak naprawdę jest to pobożne życzenie. ;) Dobrze będzie, jeśli przeczyta go ktokolwiek poza Tobą. Zakładając swojego na szczęście liczyłem się z tym i wiedziałem, że aby nie odpaść w przedbiegach, muszę nastawić się na długoterminowość i mozolne robienie swojego. Nie wiedziałem, że aż tak mozolne.

Oto wykres odwiedzin w pierwszy miesiąc od powstania bloga. Same dane bez interpretacji są bezwartościowe, a z interpretacją są żałosne. Prawie 70% wejść było z Rosji, co może oznaczać, że Rosjanie tak pasjonują się rozwojem osobistym, że zaczęli intensywnie uczyć się polskiego… albo że ich boty przeszukujące Internet przeczesują moją stronę i nabijają mi fałszywe wejścia. Jeśli odetniemy sesje spoza Polski, to okaże się, że przez miesiąc były tylko 74, czyli lekko ponad 2 wejścia dziennie – prawdopodobnie moje.

Statystyki z pierwszego miesiąca istnienia bloga (grudzień 2014/styczeń 2015)

FANI Z CAŁEGO ŚWIATA ALBO… NIKT

Dzielenie się wiedzą i sprawdzonymi u siebie technikami jest super. Jest tak szczególnie wtedy, kiedy ktoś to czyta – satysfakcja rośnie proporcjonalnie do ilości. Im więcej ludzi, tym większa przyjemność z pisania i motywacja do kontynuowania.

Ranking krajów, z których jest najwięcej wejść (początek 2015)

Polska na 5-tym miejscu odwiedzin… Po co uczyłem się angielskiego, skoro polskiego bloga czyta kawał świata? Cóż, wiadomo, że aby analiza miała sens, wejścia zagraniczne trzeba pominąć, tak samo jak część polskich ze względu na boty oraz mnie. Czy ktokolwiek więc czyta to, co napisałem?

Statystyki w marcu 2015

Marcowe wejścia – wierzyć można, że odfiltrowane z botów. Wpis o śnie widziały nawet 4 znajome osoby (bo dostały linka), choć wiem, że był też ktoś spoza. W końcu odwiedzają mnie ludzie!

Gdzie jednak te tysiące fanów? Jak utrzymać motywację do działania, skoro jest tak mało osób? Oczywiście nadzieją na lepszą przyszłość, konsekwencją i robieniem swojego! Wszyscy o tym mówią, ale dopóki się tego nie doświadczy, to nie ma to znaczenia. Dodatkowo, nie bez powodu moim mottem jest:

Jeśli coś nie działa, to coś robisz źle.

Skoro wejścia prawdziwych ludzi są na granicy błędu statystycznego, to znaczy, że czegoś brakuje. Cała zabawa polega więc na zidentyfikowaniu czego nie ma, a powinno być.

Layout bloga w marcu 2015

Blog z darmowego szablonu i obrazkami z neta w tej niszy wygląda słabo. Nie byłby to problem, gdyby blog był już kojarzony i miał stałych czytelników, dla których zawartość byłaby ważniejsza niż wygląd. Ale w momencie, gdy chcesz przyciągnąć uwagę nowych osób (nie mając żadnej strony na serwisach społecznościowych), to już trzeba wyglądać.

SPRAWDZAM!

W maju pojawił się więc nowy interfejs. To był przełom nie tylko z powodu zmiany wyglądu, ale przede wszystkim ze względu na pierwsze większe pieniądze wydane na to „hobby”. Wymagało to określenia się: robię to czy rezygnuję? Wiesz co wybrałem.

Z nowym wyglądem wiązało się wejście na Kontestację z audycją W głąb siebie. Przyjęcie było pozytywne, pojawiło się dużo nowych wejść i to był pierwszy moment, który pozwolił poczuć spokój o przyszłość. Wiadomo było już, że boty to margines, a większość wejść stanowią ludzie – moi czytelnicy i słuchacze z krwi i kości. Zacząłem wierzyć, że to może się udać i patrząc na wiele polskich biografii, m.in. Michała Szafrańskiego, pomyślałem, że jak zaryzykuję, to może będę mógł w pełni zająć się blogiem i rozwinąć go tak, by z niego żyć. „Nie dowiem się, dopóki nie sprawdzę” i zrezygnowałem z doktoratu.

ZNAJDĄ CIĘ

Gdy twardo robisz swoje i piszesz bloga nie oglądając się na innych (choć wiedząc, że czytelnicy są), zaczynasz zauważać tylko większe skoki. U mnie było tak, gdy w czerwcu bloga odkryli moi studenci.

Statystyki po odkryciu bloga przez studentów

W momencie, gdy ktoś wrzucił moją stronę na Facebooka pojawił się olbrzymi pik. Pomijając różne społeczne (bardzo przyjemne) aspekty tego wydarzenia, okazało się to być moim pierwszym poważnym sprawdzianem: jaka jest teraz moja tożsamość? I właśnie wtedy przestałem być „byłym doktorantem, który prowadzi bloga”, a zostałem pełnoprawnym blogerem.

Drugi strzał na wykresie obecny był, gdy w końcu zdecydowałem się stworzyć fanpage’a. Długo się do tego zbierałem, bo chciałem się ujawnić mając przekonanie, że nie zamknę strony tydzień później. Pokazałem się wtedy znajomym na Facebooku już w pełni i oficjalnie. I kolejny raz moje obawy okazały się irracjonalne, bezpodstawne i nieprawdziwe. Mogłem stworzyć fanpage’a dużo wcześniej, bo i tu przyjęcie było pozytywne.

RZUĆ WSZYSTKO TO… NIE BĘDZIESZ MIEĆ NIC?

Decydując się na radykalny zwrot w życiu, człowiek musi czerpać pewność z siebie i w pełni sobie ufać. Nie powiem, żeby ktokolwiek z mojego otoczenia podcinał mi skrzydła albo zniechęcał do tego, co robię, bo było wręcz przeciwnie. Jednak wchodząc w nowy temat, potrzeba sił i wizji, żeby wytrzymywać nawet życzliwe pytania „to, co teraz będzie?”, „nie chcesz skończyć doktoratu?” czy „myślisz, że Ci się uda?”.

Statystyki – listopad 2015

Statystyki z poprzedniego miesiąca (listopad 2015). Niewiele się dzieje, pojawia się średnio 1 wpis i 1 audycja na miesiąc, a pomimo tego wejścia (i maile z pytaniami) są i powoli przybywają. Co by było, gdybym jeszcze więcej tworzył?

BLOGOWANIE TO SZTUKA PIERWSZYCH RAZÓW

Nie miałem pojęcia, że obserwowanie nowości jest tak ekscytujące! Kiedy zaczynasz, widzisz wszystkie szczegóły – pierwszy komentarz, mail czy polubienie postu na Facebooku. Widzisz, że pojawiają się zaproszenia od nieznajomych czy polubienia fanpage’a bez żadnych akcji promocyjnych. To znak, że coś się dzieje! Potem przychodzi taki etap, że regularnie zaczyna przybywać czytelników, nawet jeśli w danym momencie nie powstaje audycja czy wpis. Strach się bać, co jest dalej.

MYŚLEĆ O TYM, CZEGO NIE MA

Przyszłość podobno nie istnieje (bo istnieje tylko tu i teraz, a to co „w przyszłości” to są nasze aktualne wyobrażenia o czymś, co kiedyś będzie teraźniejszością), a jednak ciężko o niej nie myśleć. Przez rok rośnięcia w blogowaniu, pojawiło mi się dużo nowych możliwości. Sala pełna drzwi, gdzie za każdymi może czaić się Sukces. I to za każdymi inny…

Z okazji urodzin mógłbym zorganizować jakiś konkurs, jakąś akcję z pompą, żeby wpadło dużo udostępnień. Pomyślałem jednak, że zrobię jak lubię, czyli inaczej niż wszyscy. ;) Dlatego chciałem zaprosić Cię do spędzenia ich refleksyjnie. Ja do końca roku określę jak chcę działać i w którym kierunku pójść. Tobie natomiast proponuję pomyśleć o Twoim blogowaniu. Jeśli masz bloga, to zastanów się jak go rozwinąć i co trzeba zrobić w 2016?

A jeśli nie masz, to dlaczego? O czym mógłby być? Blog to pozostawienie czegoś po sobie. Nie musi być pisany – mogą to być prace plastyczne, filmiki, kawałki muzyczne, kody źródłowe programów. Istnieje jedna lub kilka idealnych form dla Ciebie. Co dasz od siebie ludzkości?

SOCIAL MEDIA
Exit mobile version